Odessa – koty, kotki i koteczki

Spacerując ulicami Odessy moją uwagę zwróciła duża liczba kotów na ulicach miasta. Koty dosłownie  były wszędzie: w parkach, sklepach, kawiarniach, na podwórkach, ulicach, trawnikach, klatkach schodowych, okupowały studnie z wodą, murki,  parapety, kwietniki, żerowały przy śmietnikach. Podobno kilka lat wcześniej było ich jeszcze więcej.

Nie jestem miłośniczką kotów (zdecydowanie wolę psy), nie znam dokładnie ich zwyczajów, ale zawsze kojarzyły mi się z samotnikami, chodzącymi własnymi drogami, mającymi własne zdanie i potrafiącymi walczyć o swoje. Pamiętam kota, który mieszkał  w moim domu rodzinnym. Był duży, pręgowany, podobny z umaszczenia do tygrysa. Miał ulubiony fotel i gdy ktoś mu go zajął wskakiwał między oparcie, a plecy tej osoby, a następnie zdecydowanie rozpychając się próbował przegonić intruza ze „swojego” fotela. Byłam wtedy dzieckiem i nieraz specjalnie siadałam na „jego” fotelu, aby się trochę z nim podroczyć.  Koty, które obserwowałam w  Odessie miały zupełnie inne zwyczaje, zdecydowanie były to zwierzęta stadne – trzymały się razem, przebywały w dużych grupach, a ich głównym zajęciem było wylegiwanie się na słońcu, czemu sprzyjała słoneczna pogoda, chociaż był koniec października.

Poza dużą liczbą charakterystyczna była też ich wielkość. Zdecydowanie były większe od naszych rodzimych dachowców, dorodniejsze, niektóre z nich miały wręcz „żbikowaty” wygląd. Szczególnie spodobał mi się wyrośnięty, rudy kot o puszystej sierści podobny do Garfielda. Takich kotów o charakterystycznym umaszczeniu, pięknych, dużych oczach w różnych kolorach spotkałam więcej.

Pewnie u nas znalazłoby się wielu miłośników zwierząt, którzy chcieliby mieć taki „okaz” w domu i z dumą mogliby pochwalić się znajomym. Myślę, że Garfield (z pierwszego zdjęcia) mógłby nawet  pojechać na wystawę kotów i walczyć o miejsce na podium.

Odeskie dzikie koty są bardzo łagodne dla człowieka. Można podejść i je pogłaskać. Chętnie ocierają się o nogi człowieka, a głaskane naprężają grzbiet, czekając na jeszcze więcej przyjemności. Gdy robiłam zdjęcia śmiało patrzyły w obiektyw aparatu (o ile oczywiście w danej chwili nie spały) lub prosto w oczy.

Jednak ta łagodność to tylko pozory. Potrafiły również pokazać swoje drugie oblicze – agresywność i waleczność kiedy na horyzoncie pojawiał się ich odwieczny wróg – pies. Z łagodnych baranków w mgnienia oka przeistaczały się w walecznych wojowników, z którymi nawet sporej wielkości pies nie miał szans i ze skomleniem oraz podkulonym ogonem uciekał w popłochu. Zastanawiałam się z czego czerpały tę siłę do walki. Czyżby „w ilości siła” ? Gdyby jeden nie zdołał przepędzić intruza mógł liczyć na wsparcie pobratymców. W tej dziedzinie przynajmniej odeskie koty nie zawiodły i powiedzenie „żyć jak pies z kotem” jest nadal aktualne.

19 Komentarze

  1. Witam. Te wszystkie koty są prześliczne,chciałoby się je wszystkie przytulić.Mam nadzieję,że jest im tam dobrze,lepiej niż u nas w Polsce.

      • Kocham koty od zawsze. Mam piękną kotkę o imieniu Ruda z powodu umaszczenia,te z Odessy uchwycone obiektywem przez panią są piękne.

  2. fakt. byłem w tym roku w Odessie i kotów są setki. Są tez co prawda tabuny bezpańskich psów – watachy duzych psów od trzech – czterech az po około 10, ale o dziwo są łagodne i nie zaczepiają ludzi. Ludzie kotom wystawiaja miseczki z woda i j dokarmiają. Chciałbym, żeby w Polsce też tak było

    • Rzeczywiście psów jest też dużo, ale nie były tak aktywne jak koty. Ze względu na słoneczną pogodę, głównie wylegiwały się na trawnikach.

  3. Wygląaja na zadbane i nie wyglądaja na wychudzone. Czy naprawdę rzeczywistość jest taka światlana? Z okazji igrzysk w kijowie bardzo okrutnie rozprawiano sie z psami. Nie wiem, w co wierzyć. Chcialabym, aby wszystkie zwierzaki były całe i zdrowe, przynajmniej te , któych los zalezy od ludzi, by miały zawsze ciepły kąt i pełną miskę. Pozdrawiam

  4. A w Helsinkach biegają po trawnikach dzikie króliczki. SZok!! Chciałoby się je popieścić i poprzytulać a one myk – do norek.
    Natomiast w Petersburgu koty są na wyposażeniu wielu sklepów. Mieszkają w kartonach zwykle obok drzwi wejściowych i taksują klientów. Pracują na etatach czyścicieli, bo w kanałach miasta żyje kilka milionów szczurów.

  5. A ja miałam małego białego samczyka urodził się w maju. ale 3 dni przed wigilią jakaś wredna świnia jechała przez wieś ponad 100 km/h i pogruchotała mi go. to było straszne, dość ciemno bo była godzina 18 ale słyszałam jak coś walnęło z całej siły, poszłam po latarkę i zobaczyłam go w krzakach bo resztką sił zszedł z drogi.
    święta miałam do dupy nie miałam humoru i radości. ale teraz znowu zaczął taki maluch od sąsiada ale cały czarny przychodzić na nasze podwórko bo ja lepiej karmię. pozdrawiam.

  6. Akurat nie mam, już .żadnego zwierzaka ponieważ zostałem sam i kiedy opuszczam mieszkanie na parę dni nie miałbym co z nim zrobić.
    Wspaniale uchwycony blog z tymi zwierzakami. Ja też mam blogi, piszę od mojej młodości wiersze, i gdyby jakiś anioł zadał sobie kłopot obliczyć i by sobie posumował chyba koło trzech tysięcy.
    Podam Tobie mój E-mail to wolnych chwilach możesz sobie poczytać.
    tam możesz odczytać mój blog z artykułami.
    http;?? stanisław -sochacki – wiersze. blog. pl/ mam wydane dwie książki
    i obecnie przygotowuje na trzecią . Żegnam i życzę szczęśliwego Nowego Roku. Stanisław.

  7. Słodziaki! Uwielbiam koty, to tacy indywidualiści. A te na Twoich zdjęciach nawet nie wyglądają na bezpańskie, takie zadbane.

  8. Ja mam w domu aż 4 przepiękne koty dwa białe o szarych pregowanych ogonkankach koty dwa Felusie jeden Feluś ma 6 lat, a drugi mały Feluś ma rok. Mam dwie koteczki Pusia i Łatka, codziennie kupuje smaczne puszki dla moich kotków i sucha karmę,piją codziennie mleko moje kotki. Koty są domowe bo więcej przebywają w domu śpią prawie do wieczora,trochę chodzą po podwórku, po lesie mają swoje drogi. Głaskam i tule swoje kocie piękności przepięknie mruczą ciekawe czy w Odessie ludzie biorą te kotki na zawsze do domu.

    • Miło jest mieć zwierzaki w domu. Ja mam obecnie tylko rybki. Jeśli chodzi o kotki z Odessy to nikt ich nie zabiera do domu. Żyją sobie spokojnie na ulicach, ale wyglądają na szczęśliwe.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.