Cmentarze Paryża – Père-Lachaise

Cmentarz Père-Lachaise to największy, najbardziej znany i moim zdaniem najładniejszy cmentarz Paryża. Miałam okazję zwiedzić go podczas wizyty w Paryżu w styczniu ubiegłego roku. Zwiedzanie miasta zimą bywa trudne ze względu na często zmieniającą się pogodę. Temperatura wynosiła co prawda ponad dziesięć stopni, jednakże często padająca drobna mżawka powodowała, że odczuwalna temperatura była o wiele niższa od tej rzeczywistej. Gdy wybierałam się na cmentarz świeciło słońce. Jednak w zaledwie kilka minut nastąpiło załamanie pogody i zaczął padać deszcz. Wiszące czarne chmury, siąpiący deszcz, przemoczone ściany nagrobków, z wodnymi zaciekami, porośnięte w wielu miejscach mchem, szczególnie te, naznaczone zębem czasu powodowały, że wydawało mi się jakbym cofnęła się do czasów średniowiecza. A przecież historia cmentarza Père-Lachaise nie jest tak odległa.

Powstał w 1804 roku w ogrodach przylegających do willi Mont-Louis na polecenie Napoleona. Jego założycielem był spowiednik królewski Ludwika XIV – Père-Lachaise. Pierwszą pochowaną osobą, była pięcioletnia dziewczynka – Adélaïde Paillard de Villeneuve. Niestety jej grób nie zachował się do czasów współczesnych. Początkowo cmentarz nie cieszył się popularnością wśród mieszkańców Paryża. Cesarz Napoleon zezwolił, aby każdy mieszkaniec bez względu na rasę, czy religię mógł być na nim pochowany. Mieszkańcy Paryża – katolicy, nie chcieli być chowani razem z wyznawcami innych religii. Poza tym cmentarz leżał wtedy na obrzeżach miasta, dlatego chowano na nim głównie biedotę miejską. W pierwszym roku działalności odbyło się zaledwie trzynaście pochówków.

Administratorzy cmentarza, aby zmienić ten stan rzeczy przeprowadzili swoistą akcję marketingową: przenieśli szczątki bajkopisarza Jeana de La Fontaine’a i wybitnego komediopisarza Moliera. Akcja ta przyniosła wymierne efekty i od tego czasu liczba pochówków zaczęła powoli, ale systematycznie wzrastać.

W 1817 roku przeniesiono na cmentarz zwłoki XII – wiecznych kochanków: filozofa Piotra Abelarda i jego ukochanej, zakonnicy Heloizy d’Argenteuil.

Dla Polaków pośród wielu spoczywających na Père-Lachaise sławnych postaci, najważniejszy jest Fryderyk Chopin. Grób Chopina stosunkowo łatwo znaleźć, jeśli przy wejściu na cmentarz w budynku administracyjnym zaopatrzymy się w darmowy plan cmentarza wydany przez merostwo Paryża. W orientacji pomagają tabliczki z nazwami alejek i numerami kwater. Przy grobie Chopina zawsze gromadzi się dużo osób, najwięcej Polaków i Japończyków. Gdy stałam przy grobie, przechodząca starsza para Francuzów skomentowała ten swoisty „tłum”, który zebrał się przy grobie – kilku Polaków i kilku Japończyków, którzy akurat w tym samym czasie dotarli na grób pianisty, podczas gdy cały cmentarz świecił pustkami. Na grobie Chopina zawsze, nawet zimą leżą kwiaty, karteczki z zapiskami, monety i inne drobiazgi.

Fryderyk Chopin zmarł w Paryżu w 1849 roku, w wieku zaledwie 39 lat. Na pomniku znajduje się medalion z podobizną muzyka oraz figura kobiety – muzy Euterpe (personifikacji muzyki) pochylonej nad lirą. Autorem dzieła był Jean – Baptiste Clesiger, zięć George Sand, mąż jej córki Solange. Uwagę zwraca napis na nagrobku, bowiem autor pomnika nie dopisał pełnego imienia kompozytora, tylko użył skrótu „Fred.”

Niedaleko grobu Fryderyka Chopina znajduje się grób innego polskiego kompozytora Miłosza Magina.

Lista sławnych ludzi pochowanych na tym cmentarzu jest bardzo długa. Można całymi godzinami chodzić po cmentarzu i odkrywać znane nazwiska. W niepozornie wyglądającym grobie rodzinnym, przypominającym współczesne nagrobki, niczym specjalnie się wyróżniającym pochowana jest Edith Piaf.

Jeszcze skromniej wygląda nagrobek lidera grupy The Doors Jima Morrisona. Przy grobie muzyka nie było nikogo, co zapewne nie zdarza się dość często. Nie można jednak podejść do niego blisko, bowiem w celu ochrony przed fanami, dla których grób artysty był miejscem spotkań, jest ogrodzony metalową, niezbyt estetyczną barierką. Mimo tej ochrony sąsiednie nagrobki, są „ozdobione” napisami, rysunkami fanów, którzy chcieli w ten sposób wyrazić miłość do swego idola. Kilka lat temu administratorzy cmentarza próbowali pozbyć się grobu muzyka, gdyż jego pilnowanie było zbyt uciążliwe i zaproponowali Amerykanom zabranie Morrisona do Stanów Zjednoczonych, ale ci ostatni się nie zgodzili.

 Spacerując po Père-Lachaise mój wzrok przyciągały nagrobki ozdobione przepięknymi rzeźbami, z których niektóre to prawdziwe dzieła sztuki.

Dużo też jest grobów z zagadkową symboliką znaną tylko najbliższym osoby zmarłej i autorom dzieła, a stanowiącą tajemnicę dla przypadkowego przechodnia.

 

2 Komentarze

  1. Śliczny ten cmentarz. W ogóle w Paryżu jest tyle pięknych miejsc. Ja się wybieram do Paryża w przyszłym roku. W tym roku miałam jechać do Piotieres ale sie nie udało. Mam nadzieje że za rok sie uda.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.