San Marino – miasto Trzech Wież

La Rocca o Guaita, La Cesta o Fratta oraz Montale – Trzy Wieże to symbol miasta, a zarazem najbardziej charakterystyczny element w krajobrazie San Marino. Trzy potężne zamki – fortece połączone ze sobą murami obronnymi górują nad miastem, znajdują się bowiem na samym wierzchołku Góry Tytanów (Monte Titano).

La Rocca o Guaita (Prima Torre) – Pierwsza Wieża jest największą i najstarszą twierdzą w San Marino. Została zbudowana bez fundamentów, bezpośrednio na skale w XI wieku. Była wieżą strażniczą, a później pełniła funkcję więzienia.

La Cesta o Fratta (Seconda Torre) – Druga Wieża – w czasach starożytnych mieściła się w niej rzymska strażnica. Obecnie ma tu siedzibę Muzeum Starej Broni (Museo delle Armi Antiche).


Montale (Terza Torre) – Trzecia Wieża, podobnie jak Pierwsza Wieża pełniła najpierw funkcję strażnicy, a później więzienia.

Malutka republika San Marino, uznawana za jedno z najstarszych państw świata położona jest w odległości dwudziestu kilometrów od Rimini. Na terenie Europy państwami o mniejszej powierzchni są tylko Watykan i Monako. Dla osób, które nie dysponują samochodem do San Marino, najłatwiej dotrzeć autobusem, który przewozi turystów z centrum Rimini. Przejazdy na tej trasie obsługuje prywatna linia autokarowa, a bilety kupuje się, nie w kasie, ale bezpośrednio na przystanku – u kobiety siedzącej przy stoliku tuż obok miejsca wyjazdu autobusów. Najlepiej od razu kupić bilet w dwie strony jeśli się chce powrócić do Rimini, gdyż później mogą być kłopoty z wydostaniem się z San Marino. Ponieważ nie wiedziałam, ile czasu zajmie mi zwiedzanie, kupiłam bilet tylko w jedną stronę. Około godziny czternastej spadł w San Marino ulewny deszcz i wszyscy którzy tam przebywali jednocześnie chcieli wrócić do Rimini. Do autobusu w pierwszej kolejności mogły wejść osoby posiadające bilet powrotny. Na szczęście po kilku minutach podjechał drugi dodatkowy autokar, którego nie było w rozkładzie jazdy i zanim wszyscy, którzy posiadali bilety zdążyli go zauważyć udało mi się wsiąść do autobusu i kupić bilet powrotny u kierowcy.

Z parkingu, gdzie zatrzymują się autobusy do miasta wchodzi się przez Bramę Świętego Franciszka (Porta San Francesco zwaną także Porta del Loco). Jest to dawna brama miejska i siedziba straży, będąca częścią murów miejskich okalających miasto. Warto zwrócić uwagę na znajdujące się na niej herby.

Herb San Marino przedstawia, trzy baszty ozdobione piórami na trzech wierzchołkach góry Monte Titano. Na tarczy herbowej jest umieszczona korona oznaczająca niezależność, otoczona wieńcem z liści dębowych i laurowych. Na dole tarczy herbowej znajduje się napis „Libertas”. Nawiązuje on do przekazania przez Świętego Marina Monte Titano na własność osobom zamieszkującym te tereny i uwolnienia ich od wszelkiej zależności od władzy świeckiej i religijnej.

Przed bramą stoi policjant kierujący ruchem, gdyby ktoś miał wątpliwości, w którą stronę należy pójść.

Jednym z najważniejszych budynków w mieście jest Pałac Rządowy (Palazzo Pubblico), będący siedzibą władz państwa i miasta San Marino. Wewnątrz budynku znajduje się Wielka Sala Rad, Sala Zgromadzeń i Sala Głosowań. Fasada ozdobiona jest herbami dziewięciu zamków wchodzących w skład republiki, oraz figurą Świętego Marina. Nad tarczą zegara na wieży zegarowej wkomponowano mozaikę przedstawiającą postacie Świętego Marina, Świętego Leona i Świętej Agaty. Przed budynkiem na Placu Wolności znajduje się Statua Wolności (Statua della Liberta).

Przed hotelem Titano znajduje się pomnik Giuseppe Garibaldiego, rewolucjonisty, polityka, jednego z „ojców” założycieli państwa włoskiego. W czasie walk o niepodległość Włoch Garibaldi znalazł schronienie w San Marino, nie nalegał na przyłączenie państewka do Włoch, a mieszkańcy San Marino z wdzięczności wystawili mu pomnik.

Kościół Świętego Franciszka (Chiesa di San Francesco) z XIV wieku jest najstarszą świątynią w San Marino. Tuż obok kościoła znajduje się klasztor, w którym obecnie mieści się muzeum sztuki sakralnej.

Bazylika Świętego (Basilica del Santo) i przylegający do niej Kościół Świętego Piotra (Chiesa di San Pietro) tworzą jeden kompleks budynków.

Bazylika Świętego – chodzi tu oczywiście o Świętego Marina (Marinusa) „człowieka morza”, założyciela i patrona San Marino. To właśnie od jego imienia pochodzi nazwa państwa i miasta. Święty Marinus, z zawodu kamieniarz, wraz ze swoim towarzyszem późniejszym Świętym Leonem w 301 roku założyli kościół, który nie przetrwał do czasów współczesnych. Jednakże na początku XIX wieku dokładnie na tym samym terenie, na miejscu wczesnochrześcijańskiego kościoła, zbudowano budynek dzisiejszej bazyliki. Obecnie w jej wnętrzu umieszczono marmurową figurę przedstawiającą świętego oraz jego relikwie. W sąsiadującym z bazyliką kościele Świętego Piotra znajdują się dwie nisze wykute w skale, które miały stanowić dawne posłania Świętego Marina i Świętego Leona.


Grota kuszników to miejsce, gdzie odbywają się pokazy strzelnicze. Niegdyś Korpus Kuszników był trzonem armii San Marino, obecnie wykonuje funkcje wyłącznie reprezentacyjne.

W San Marino znajduje się około dziesięciu muzeów. Są to zarówno muzea państwowe, jak i prywatne. Poza wcześniej wspomnianymi należy wymienić: muzeum filatelistyczne, muzeum figur woskowych, muzeum starych samochodów, muzeum osobliwości, muzeum wampirów i muzeum tortur. Wnętrze tego ostatniego udało mi się zwiedzić. Muzeum jest niewielkie, zwiedzanie zajmuje kilkanaście minut, a zbiory są dobrze wyeksponowane i opisane, aczkolwiek niezbyt okazałe.

San Marino i Góra Tytanów ze względu na swój unikatowy charakter w 2008 roku zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Bez wątpienia jest to miejsce szczególne: charakterystyczne położenie na wysokiej, skalistej górze, średniowieczne fortece – zamki, kamienne kościoły pałace i domy, kręte, strome brukowane uliczki powodują, że jest to miejsce niezwykłe, ale …

… no właśnie, jest pewne ale … – to napływające do San Marino masy turystów, Tłumy, tłumy, nieprzebrane tłumy ludzi przybywające z każdej strony. Czasami odnosi się wrażenie, że miasteczko dosłownie pęka w szwach. San Marino jest jedynym, poza Watykanem państwem otoczonym przez terytorium innego państwa. Gdybym nie wiedziała gdzie jestem, a miała to stwierdzić na podstawie tego co wokół słychać i widać na miejscu to bez zastanowienia mogłabym powiedzieć, że znalazłam się w rosyjskiej enklawie na terenie Włoch. Miasteczko to, podobnie jak położone nad Adriatykiem Rimini upodobali sobie bowiem Rosjanie. Język rosyjski słychać na każdym kroku. W autobusie na trasie Rimini – San Marino można spotkać prawie samych Rosjan. W San Marino napisy po rosyjsku w restauracjach i sklepach to norma. Sprzedawcy znają biegle rosyjski, a w niektórych sklepach do obsługi klientów zatrudniani są rodowici Rosjanie, aby ułatwić dokonanie zakupów swoim rodakom.

Co zatem działa jak magnes na przybywających do San Marino?

Zapewne poza zabytkami turystów przyciągają liczne sklepiki z różnorakimi towarami. Jest to bowiem raj podatkowy – strefa handlu wolnocłowego, a mieszkańcy z osiągniętych dochodów płacą symboliczne podatki. Najbardziej popularne są sklepy z alkoholem i perfumami. W jednym z nich dokonałam drobnego zakupu i zaopatrzyłam się w likier. Jakież było moje zdziwienie kiedy sprzedawca dowiedziawszy się skąd jestem, zaczął doradzać mi zakup, mówiąc biegle po polsku, a Polakiem na pewno nie był. Poza tym można kupić ubrania, wyroby skórzane, znaczki pocztowe, monety i upominki. Trzeba uważać przy zakupach, gdyż mnóstwo towarów to podróbki pochodzące z Chin.

Sklepikom towarzyszą liczne restauracje, w których można spróbować miejscowych potraw. Kuchnia San Marino nie różni się od kuchni włoskiej. Restauracje oferują makarony, pierożki, pizzę, różnego typu zapiekanki. Popularne są także potrawy z ryb i owoców morza. Typową potrawą dla San Marino jest zupa rybna brodetto. Duża liczba restauracji powoduje, że konkurują one ze sobą i za wszelką cenę starają się przyciągnąć turystów. Ceny dań są trochę niższe niż we Włoszech. Część restauracji rezygnuje nawet z pobierania opłaty za obsługę, czyli popularnego coperto, która podobnie jak we włoskich restauracjach jest obowiązkowo doliczana do rachunku. Zwykle wynosi w granicach 2 euro od każdego podanego nakrycia. Coperto to opłata za obsługę – nakrycie stołu, podanie talerzy, sztućców itd. Historia wprowadzenia coperto wiązała się z sytuacją ekonomiczną Włochów. Lubili oni przychodzić do restauracji całymi rodzinami. Niestety bardzo często nie stać było ich na zakup potrawy dla każdego członka rodziny. Zamawiali więc tylko jedno danie i kilka talerzy, a jedzeniem dzielili się między sobą. To właśnie za podanie tych dodatkowych nakryć restauracje zaczęły pobierać opłatę. Coperto to nie to samo co napiwek i jeśli jesteśmy zadowoleni z obsługi napiwek należy zostawić dodatkowo.

Bez wątpienia San Marino jest miejscem wartym zwiedzenia. Jednakże nie jest to miejsce, gdzie można spokojnie odpocząć, podziwiać piękne widoki, delektować się ciszą i spokojem. To czego zabrakło mi w San Marino znalazłam w oddalonym zaledwie kilka kilometrów dalej San Leo.

Ale to już zupełnie inna historia …

2 Komentarze

  1. San Marino… Byłam tam jeszcze za czasów szkolnych :)
    Pamiętam tylko, że podobały mi się widoki i że byłam zaskoczona ilością punktów z możliwością degustacji wina :D Wina co prawda spróbowałam tylko 1/3 lampki bo byłam za młoda i z racji wieku nawet mi nie smakowało, ale mimo wszystko było to ciekawe doświadczenie.
    ( Od tamtego czasu, zdążyłam już polubić wina śródziemnomorskie ;) )

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.