Złota polska jesień w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie

Korzystając z ostatnich chwil złotej polskiej jesieni wybrałam się do w Ogrodu Botanicznego w Powsinie. Była to moja pierwsza wizyta w tym miejscu. Spacer po ogrodzie był bardzo udany, bo ostatnia niedziela była dniem wyjątkowo pięknym i słonecznym.

Wizytę rozpoczęłam od obejrzenia kolekcji roślin drzewiastych. Bardzo ładnie prezentowały się drzewa i krzewy iglaste. Ich zielone igły kontrastowały z żółtymi, pomarańczowymi i czerwonymi liśćmi drzew liściastych. Wśród drzew liściastych zarówno wielkością jak i kolorystyką liści i owoców wyróżniały się magnolie. Przy samym wejściu do ogrodu posadzono rośliny wrzosowate, które o tej porze roku mieniły się pięknymi barwami, od różowawej po odcienie fioletu. Wśród nich (ale nie tylko) można było zobaczyć rośliny przyjazne pszczołom, które oznaczono na specjalnych tablicach.

Następnie obejrzałam kolekcję flory Polski. Oprócz dziko rosnących roślin popularnych, występują także rośliny rzadko spotykane w środowisku naturalnym. Są one zagrożone wyginięciem, dlatego objęto je ochroną gatunkową.

Na uwagę zasługuje kolekcja przedstawiająca florę polskich Karpat. Między szczelinami skalnymi rosły rośliny typowe dla Tatr, Pienin i Bieszczadów – zioła, trawy zarośla subalpejskie, a także roślinność drzewiasta, charakterystyczna dla regla dolnego i górnego oraz piętra kosodrzewiny. Chodząc między skałami i patrząc na rośliny cały czas miałam przed oczami niedawny wyjazd w Tatry. Wszystko mi go przypominało – miniaturowe góry i wycinki prawdziwej górskiej przyrody.

Ogród bylinowy stanowił największy fragment kolekcji roślin ozdobnych. W centralnej części znajdowały się rabaty z wieloma gatunkami i odmianami drzew oraz krzewów ozdobnych. Na specjalnie usypanym kamienistym wzniesieniu prezentowane były rośliny ogródków skalnych. W zbiornikach wodnych rosły rośliny typowo wodne, a wokół nich rośliny charakterystyczne dla terenów wilgotnych i terenów bagiennych. Kwiaty były już częściowo przyschnięte i jeszcze tylko resztką sił starały się zachować swoje żywe barwy. Jednak patrząc na nie widać było przemijającą jesień. Pałki wodne, które dumnie stały w płytkich wodach sadzawek powoli zaczynały się rozsypywać, a na wietrze swobodnie unosił się biały puch.

 W szklarniach znajdowały się kolekcje roślin tropikalnych i subtropikalnych. Wśród nich dużą grupę stanowiły rośliny użytkowe, zwłaszcza cytrusowe. Okazale prezentowały się różne odmiany pomarańczy, mandarynek, cytryn i grejpfrutów. W warunkach cieplarnianych rośliny egzotyczne zachowały swoje barwy – kwiaty były w pełni kwitnienia i przyciągały wzrok intensywnymi kolorami. Nie mogłam pominąć obejrzenia niewielkiej kolekcji sukulentów. Uwielbiam kaktusy, agawy, rośliny gruboszowate – są mało wymagające, a jednocześnie bardzo piękne.

Po wyjściu ze szklarni wstąpiłam jeszcze do części ogrodu, której nie zdążyłam zobaczyć wcześniej. Znajdowały się tam kolekcje roślin leczniczych, przyprawowych, warzywnych i drzew owocowych. Niestety tam nie było już tak kolorowo. Piękne barwy jesieni ustępowały odcieniom szarości, ciemnego brązu, a momentami przechodziły w czerń. Niedługo nadejdzie zima, a dla tych, którzy jej nie lubią pozostaje wyczekiwanie na nadejście wiosny, a więc … byle do wiosny.

3 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.