Kujawsko-Dobrzyński Park Etnograficzny w Kłóbce

W miejscowości Kłóbka, niedaleko Kowala w województwie kujawsko – pomorskim znajduje się Kujawsko – Dobrzyński Park Etnograficzny. Stanowi oddział Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku. Jest to jeden z najmłodszych skansenów w Polsce i najmniejszy z tych, które miałam okazję oglądać. Zgromadzono w nim zaledwie kilkanaście obiektów budownictwa ludowego, więc zwiedzanie nie zajmuje zbyt dużo czasu. Warto tu wstąpić przy okazji, przejeżdżając trasą Toruń – Łódź.

Na terenie skansenu znajdują się zagrody gospodarskie pochodzące z Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej. Poza nimi budynki użyteczności publicznej: szkoła, kuźnia, karczma, wiatrak koźlak, garncarnia i remiza strażacka. Najstarsze obiekty pochodzą z XVIII wieku.

Biały budynek chałupy z Zalesia i towarzyszące jej zabudowania to typowy przykład zagrody kujawskiej bogatego gospodarza.

Chałupa podzielona jest na dwie części: jedną zajmowali młodzi gospodarze, natomiast drugą dziadkowie. Każda część posiadała oddzielną kuchnię oraz komorę. W jednej z komór ustawiono ławę z oparciem (szlaban) do spania dla dziewczyny pracującej w gospodarstwie, co świadczy o zamożności rodziny.

Skansen cały czas jest rozbudowywany i docelowo planowane jest zgromadzenie około czterdziestu obiektów budownictwa wiejskiego.

Najbardziej okazale na zewnątrz prezentuje się chałupa z Pułkowa Wielkiego. Pochodzi ona z 1780 roku. Wewnątrz znajdują się cztery pomieszczenia: sień, izba kuchenna, alkierz i komora.

W izbie kuchennej koncentrowało się życie codzienne mieszkańców domu, natomiast alkierz był pomieszczeniem reprezentacyjnym, które na co dzień używane było przez gospodarzy tylko do spania.

W alkierzu tuż pod oknem, naprzeciwko wejścia urządzono kącik z figurą Matki Boskiej Skępskiej w otoczeniu bibułowych kwiatów. Na suficie wisi ozdobny, kolorowy pająk –  odpowiednik współczesnego żyrandola.



Po lewej stronie od bramy głównej znajduje się wiata, pod którą zgromadzono różnorodne maszyny gospodarskie m.in. traktor, grabiarkę, młockarnię.

Najważniejszym elementem wyposażenia zrekonstruowanej kuźni z Chełmiec koło Kruszwicy są dwa paleniska z cegły i skórzane miechy. Obowiązkowe wyposażenie stanowiło także kowadło i imadło. Poza tym tokarnia, wiertarka, szlifierka, zgrubiarka oraz mnóstwo drobnych narzędzi do kucia i obróbki żelaza typu młotki, kleszcze, pilniki itp.




W Kujawsko-Dobrzyńskim Parku Etnograficznym rekonstruowane są całe zagrody wiejskie i odtwarzane życie mieszkańców wsi. Częścią składową zagród były chałupy, stodoły, budynki gospodarcze, obory, stajnie, chlewnie, kurniki, gołębniki, spichlerze i piwnice. Wokół budynków zakładano ogródki warzywne i sady. W nich często rozmieszczano ule. Zagrody ogrodzone były drewnianymi płotami, przy drogach ustawiano krzyże i kapliczki przydrożne. Jedna z takich kapliczek – świętego Antoniego – patrona rzeczy zagubionych i skradzionych znajduje się w skansenie.


Znajdujący się w skansenie w Kłóbce wiatrak typu kozłowego (koźlak) został przeniesiony z Zadusznik koło Lipna. „Koźlak” to najstarszy typ wiatraka europejskiego. Wiatrak składa się z dwóch części: nieruchomej tzw. kozła oraz ruchomej, którą za pomocą dyszla obracano w zależności od kierunku wiatru.

Wnętrze posiada dwie kondygnacje. Na pierwszej umieszczono sita, wagę, szuflę, wózki do transportu ziarna oraz skromne wyposażenie „mieszkania” młynarza.

Na drugiej znajdują się mechanizmy mielące, a wśród nich wielkie koło paleczne.


Budynek szkoły znajdującej się na terenie skansenu był wzorowany na obiekcie znajdującym się w Nowinach koło Chodcza.

Jest to typowy budynek szkoły powszechnej dla klas I – IV. W jego skład wchodzi klasa lekcyjna, kancelaria i mieszkanie nauczycielki.

Przez środek ustawiono dwa rzędy ławek. Pod ścianą, na środku klasy stało biurko nauczyciela, za nim tablica, a nad nią powieszony krzyż, godło państwowe oraz portrety z wizerunkami Józefa Piłsudskiego i Ignacego Mościckiego.

Patrząc na ławki w klasie przypomina mi się moja szkoła podstawowa, wybudowana w ramach akcji „1000 szkół na 1000-lecie państwa polskiego”. Budynek wybudowano w latach sześćdziesiątych XX wieku, ale przez wiele lat w dwóch klasach zachowały się stare, drewniane ławki, przeniesione z przedwojennej szkoły. Wyglądały one trochę inaczej, niż te zaprezentowane na zdjęciu, miały bowiem metalowe nogi. Bardzo je lubiłam. Podobały mi się pochylone, podniszczone blaty z odpadającą farbą, w których wydrążono otwory na kałamarz z atramentem. Nieraz przez te otwory spadały nam przybory szkolne i zatrzymywały się na półeczce poniżej blatu.

Z kolei otwarta książka z pięknie wykaligrafowanymi literkami przypomina mi elementarz Mariana Falskiego, z którego w wieku pięciu lat (zanim poszłam do zerówki) uczyłam się literek. Żałowałam, że w pierwszej klasie szkoły podstawowej nie uczyliśmy się z niego, tylko z podręcznika „Litery”. Stary, zniszczony elementarz trzymałam w domu przez kilka lat, jednak był on w tak fatalnym stanie, że w końcu rozpadł się na części. Na pewno do jego zniszczenia przyczyniłam się sama, gdyż tak bardzo spodobały mi się obrazki (namalowane przez Janusza Grabiańskiego), że najładniejsze z nich powycinałam i powklejałam do oddzielnego zeszytu.

Gdy kilka lat temu w księgarni zobaczyłam wznowione wydanie, z sentymentu od razu je kupiłam Okładka została zaprojektowana w dwóch wersjach. Oczywiście wybrałam taką samą jaka była na mojej pierwszej książce – z Alą, Olkiem (bo chyba nie Alkiem?) i Asem. Pierwsze wydanie elementarza ukazało się w 1910 roku i dzisiaj należy do klasyki podręczników. Tak na marginesie, z elementarzem najczęściej kojarzy się zdanie „Ala ma kota”. A przecież Ala nie miała kota, tylko pieska – Asa („Ala ma Asa”). To Ola, koleżanka Ali miała kota (a raczej kotki).

Obok pomieszczenia klasowego znajdowało się mieszkanie nauczycielki. Składało się z kuchni i saloniku. Zajmowała je młoda, niezamężna, dobrze wykształcona kobieta., pochodząca z miasta lub z bogatego domu ziemiańskiego.


Ciekawie prezentuje się wnętrze karczmy przeniesionej z Pułkowa Wielkiego o zachęcająco brzmiącej nazwie „Karczma Wydrzygrosz”. Na środku pomieszczenia ustawiono trzy duże stoły z ławami do siedzenia i krzesła. Na ladzie wyeksponowano maszynkę do krojenia wędlin, liczydło, okulary i słój na ogórki kiszone.



Obok znajdowało się mieszkanie karczmarza – Żyda, wyznania mojżeszowego z pełnym wyposażeniem. Wnętrze obrazuje codzienną kulturę żydowską powiązaną ściśle z charakterystycznymi dla niej świętami. Wyróżniającym się elementem wnętrza jest mała szafka wnękowa „szabaśnik” do przechowywania przygotowanych na czas szabatu potraw.


2 Komentarze

  1. Uwielbiam tego typu miejsca. Polecam skansen w Parku Etnograficznym w Zubrzycy Górnej. Jeszcze tam nie byłam ale słyszałam że wspaniale to wygląda. Na pewno się wybiorę. Ja osobiście mam zamiłowanie do folkloru.

    • Nazwa miejscowości już obiła mi się o uszy, ale jeszcze tam nie byłam. Dopisuję ją zatem do listy miejsc wartych odwiedzenia.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.