Witajcie w naszej bajce – Muzeum Dobranocek w Rzeszowie

 „Powróćmy jak za dawnych lat
w zaczarowany bajek świat.
Miłością swoją w piękną baśń
me życie zmień.”

śpiewali wiele lat temu w słynnym przedwojennym szlagierze, w filmie „Manewry miłosne” Tola Mankiewiczówna i Aleksander Żabczyński, a w ślad za nimi wielu innych znanych i mniej znanych aktorów i piosenkarzy. Pamiętam wykonanie tej piosenki, jak również doskonale mam zakodowane w pamięci sceny ze starych, czarno – białych filmów, które uwielbiałam oglądać dla ich niesamowitej atmosfery.

W czasach dzieciństwa oglądałam dobranocki, które wtedy stanowiły obowiązkowy punkt w rozkładzie dnia dla każdego dziecka. Rozpoczynały się punktualnie o godzinie 19.00 na antenie programu pierwszego telewizji i trwały zaledwie dziesięć minut.

Pamiętam czasy, kiedy w telewizji pojawił się program drugi i na starych telewizorach trzeba było zainstalować specjalną przystawkę, aby można było go oglądać. Kiedyś według godzin rozpoczęcia programów telewizyjnych można było regulować zegarki. Dzisiaj niestety już tak nie jest. Często sprawdzam godzinę rozpoczęcia programu, włączam odpowiedni kanał, a tam przez kolejne pięć minut, a czasem dłużej lecą reklamy. Strasznie mnie to wkurza i coraz częściej zdarza się, że po prostu wyłączam telewizor.

Wracając do dobranocek – dobrym miejscem na wspomnienia i powrót do czasów dzieciństwa jest Muzeum Dobranocek ze zbiorów Wojciecha Jamy w Rzeszowie.

Maleńkie muzeum zgromadziło przedmioty związane z produkcją bajek, przede wszystkim oryginalne lalki z filmów kukiełkowych produkowanych w Studiu Małych Form Filmowych „Se-Ma-For” w Łodzi. W zbiorach znajdują się ponadto scenariusze, scenopisy, folie-kadry z filmów animowanych, szkice oraz dekoracje, towarzyszące na co dzień bohaterom dobranocek.

W muzeum można zobaczyć dawne modele telewizorów i projektorów, filmy na szpulach, kasetach oraz płytach, przezrocza i slajdy.

Z tablicy informacyjnej znajdującej się przed wejściem do sali głównej przepisałam tytuły bajek, których bohaterów możemy zobaczyć w środku, porządkując je w kolejności chronologicznej:

  1. Krecik 1956 r.,
  2. Różne przygody Gąski Balbinki 1959 r.,
  3. Piaskowy Dziadek 1959 r.,
  4. Jacek i Agatka 1962 r.,
  5. Bolek i Lolek 1963 r.,
  6. Przygody Gapiszona 1964 r.,
  7. Reksio 1967 r.,
  8. Przygody Misia Colargola 1967 r.,
  9. Rozbójnik Rumcajs 1967 r.,
  10. Dziwne przygody Koziołka Matołka 1969 r.,
  11. Krokodyl Giena 1969 r.,
  12. Porwanie Baltazara Gąbki 1969 r.,
  13. Wilk i Zając 1969 r.,
  14. Dziwny świat kota Filemona 1972 r.,
  15. Miś Uszatek 1975 r.,
  16. Pszczółka Maja 1975 r.,
  17. Plastusiowy pamiętnik 1980 r.,
  18. Smerfy 1981 r.,
  19. Trzy misie 1982 r.,
  20. Mały Pingwin Pik – Pok 1989 r.

Najstarsza polska bajka to „Jacek i Agatka”. Osobiście jej nie pamiętam, bo to nie moje czasy. Ale mam z nią związane pewne wspomnienie. Kiedyś dostałam bluzeczkę z podobiznami Jacka i Agatki. Miałam z nią jednak duży problem, bo główni bohaterowie byli namalowani bez ubrań. Pamiętam jak się wstydziłam tych „golasów” i przy pierwszej nadarzającej się okazji podarowałam ją młodszej siostrze. Była ona na tyle mała, że nie zwracała uwagi na takie szczegóły. Jacek i Agatka to nie tylko bajka, ale i wszystko co się zaczęło kręcić wokół niej. Przede wszystkim powstała cała seria kosmetyków dla dzieci, wyprodukowanych przez Pollenę: szampony, mydełka, olejki, kremy. Wtedy był to bardzo pożądany towar.

Tak jak każdy miałam swoje ulubione bajki. Oglądałam Misia Uszatka, Reksia, Bolka i Lolka, Koziołka Matołka, Krecika, Rozbójnika Rumcajsa, Wilka i Zająca, a z nowszych – Pszczółkę Maję.

Szczególnym sentymentem darzyłam Misia Uszatka. Dzisiaj to postać wręcz kultowa. Bajkę rozpoczęto nadawać, gdy miałam cztery lata i pokazywano ją przez kolejne dwanaście lat. Gdy tylko słyszałam piosenkę w wykonaniu Mieczysława Czechowicza siadałam przed telewizorem i z niecierpliwością czekałam na rozpoczęcie filmu. Tę piosenkę pamiętam do dziś i nieraz nucę ją znajomym dzieciom, pomimo braku talentu do śpiewu:

„Na dobranoc – dobry wieczór
miś pluszowy śpiewa Wam.
Mówią o mnie Miś Uszatek,
bo klapnięte uszko mam.

Jestem sobie mały miś, gruby miś,
znam się z dziećmi nie od dziś.
Jestem sobie mały miś, śmieszny miś,
znam się z dziećmi nie od dziś!”

Dobranocka zaczynała się od wstępu Misia Uszatka, który rozpoczynał opowiadanie historyjek. Z niecierpliwością czekałam, aż miś przestanie mówić i rozpocznie  się akcja. Na końcu każdej bajki był morał, czyli wymądrzanie się Misia Uszatka. Uszatek był zawsze bardzo stonowany w swoich wypowiedziach, nigdy nic nie wyprowadzało go z równowagi, zawsze mówił ze stoickim spokojem, który udzielał się widzom. Czasami wyobrażałam sobie, że wydarzy się coś nadzwyczajnego, co wyprowadzi Uszatka z równowagi. Nigdy jednak nic takiego nie nastąpiło.

Za to inne postaci już nie były takie opanowane: Zajączek – najlepszy przyjaciel Misia – sprawca wielu problemów, zapominalski i roztrzepany. Zawsze coś mu się przytrafiało niespodziewanego, czasami przykrego i Miś Uszatek musiał ratować go z opresji. Zajączkowi w psotach dzielnie towarzyszyły Króliczki – zupełnie nieodpowiedzialne i wiecznie bulwersujące Uszatka swoimi psikusami. No i „oczywiście ma się rozmieć”  był Prosiaczek, straszny łakomczuch, rozpieszczony do granic możliwości przez Ciocię Chrum – Chrum, która stawała na głowie, aby upiec coraz bardziej wymyślne ciasteczka i dogodzić wszystkim łasuchom.

Miś z bajki dla dzieci mimowolnie został wplątany w telewizyjną aferę. Wydarzyło się to na zakończenie dobranocki, kiedy spiker myśląc, że ma wyłączony mikrofon wypowiedział słynne już dzisiaj słowa: „A teraz drogie dzieci pocałujcie misia w dupę”. W czasach PRL wybuchł straszny skandal, którym wszyscy wtedy żyli. Rozpętała się też dyskusja kto wypowiedział te słowa. W pierwszej wersji przypisano je Mieczysławowi Czechowiczowi, który był „głosem” Misia Uszatka, później Bronisławowi Pawlikowi , lub Stanisławowi Wyszyńskiego, prowadzącym Misia z okienka. Dyskusja o tym, kto to powiedział i jaka to była bajka przeniosła się później do Internetu i żyje swoim życiem do dziś. Programy wówczas były nadawane na żywo, nie zachował się żaden zapis i obecnie spór pozostaje nie do rozstrzygnięcia.

Mówiąc o misiach chciałam jeszcze wspomnieć o bajce Trzy Misie. Zupełnie jej nie pamiętam, ale patrząc na zdjęcie misiów uśmiecham się pod nosem. To za sprawą spodenek na szelki, w które ubrany jest jeden z bohaterów bajki. Chodzi o spodenki w niebiesko – granatowe paski, bo ja miałam bardzo podobny sweterek. Wiele lat temu sama robiłam sobie swetry na drutach. Kupiłam katalog z najmodniejszymi wówczas wzorami i pracowicie wydziergałam kolorowy niebiesko – granatowy sweter. Byłam bardzo dumna z efektów mojej pracy. Wszystkim bardzo się podobał, a niektórzy mi go nawet zazdrościli. Teraz patrząc na zdjęcie misia widzę, że autor mojego katalogu nie był zbyt oryginalny i niewątpliwie inspirował się ubrankiem misia. Na pocieszenie dla siebie mogę dodać, że mój był wykonany ładniejszym ściegiem.

4 Komentarze

    • Szkoda, że teraz dzieci już tak nie wyczekują na swoją ulubioną dobranockę, tylko włączają program w telewizji, w którym bajki lecą non-stop.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.