Łazienki Królewskie w Warszawie

Muzeum Łazienki Królewskie to letnia rezydencja króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. W skład zespołu pałacowo – ogrodowego wchodzi wiele klasycystycznych budynków, pawilonów, rzeźb i ogrodów. Do najbardziej znanych budynków należą: Pałac na Wyspie, Stara Oranżeria, Pałac Myślewicki, Biały Domek i Podchorążówka. Dopełnienie zespołu stanowią cztery ogrody: Ogród Królewski, Ogród Romantyczny, Ogród Modernistyczny i Ogród Chiński.

Nazwa „Łazienki” pochodzi od barokowego pawilonu Łaźni, wzniesionej przez Stanisława Herakliusza Lubomirskiego, a następnie przebudowanego przez Stanisława Augusta Poniatowskiego na Pałac na Wyspie (Pałac na Wodzie, Pałac Łazienkowski).

Łazienki Królewskie odwiedzałam wielokrotnie, ale zawsze przechadzałam się tylko po parku. W tym roku po raz pierwszy udało mi się zwiedzić wszystkie budynki wewnątrz. Zachęciła mnie do tego majowa oferta muzeum, bowiem przez cały długi (pierwszy) weekend wstęp do zwiedzanych obiektów był bezpłatny (z wyjątkiem Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa).

4 maja 2016 roku zamiast do pracy wybrałam się na intensywne zwiedzanie Łazienek. Nie przepuszczałam, że tak bardzo mnie to wciągnie i wypełni cały dzień. Do domu wróciłam później, niż gdybym była w pracy.

Kolejną niedzielę spędziłam w pobliskim Ogrodzie Botanicznym, ale na chwilę ponownie wstąpiłam do Łazienek. Tym razem już nie na zwiedzanie i spacer, ale wysłuchanie recitalu fortepianowego pod pomnikiem Chopina. Zdjęcie z koncertu jest więc wykonane tydzień później, niż pozostałe. Pogoda była piękna. Przyszło wiele osób, aby powygrzewać się w promieniach majowego słońca i delektować się dźwiękami przepięknej muzyki.

Letnie Koncerty Chopinowskie odbywają się od maja do września. W tym roku pozostał więc jeszcze miesiąc, aby skorzystać. Naprawdę warto.

Zwiedzanie Łazienek Królewskich rozpoczęłam od Pomnika Chopina. Było to jedyne miejsce, gdzie z samego rana spotkałam grupę hałaśliwej młodzieży, która przyjechała zwiedzać Warszawę. Wcześniej młodzi ludzie musieli nieźle narozrabiać, bo siedzieli na ławkach i dostawali ostrą reprymendę od nauczycieli. Czym prędzej więc skierowałam się alejką w kierunku Belwederu i pomaszerowałam w mniej uczęszczane miejsca.

Czas z samego rana chciałam poświęcić na obserwowaniu przyrody: zielonych drzew, kolorowych kwiatów, stawów po których pływały kaczki, kanałów z mętną wodą oraz posłuchać śpiewu ptaków. W bocznych alejkach ptaki wesoło ćwierkały. Były jednak dość płochliwe i nieprzyzwyczajone do widoku ludzi.

Idąc niespiesznie dotarłam do Restauracji Belvedere. Restauracja mieści się w budynku Nowej Oranżerii. Został on wybudowany do przechowywania w chłodne dni drzew pomarańczowych oraz egzotycznych roślin, które latem były wystawiane do ogrodu. Stąd też dużo przeszkleń w elewacji restauracji, szczególnie od strony południowej, gdzie światła jest najwięcej.

Nowa Oranżeria znajduje się w sąsiedztwie pięknych alejek, trawników, kolorowych rabat z kwiatami i fontanny dającej odpoczynek spacerującym.

Najbardziej znanym i popularnym budynkiem w Łazienkach Królewskich jest Pałac na Wodzie (Pałac na Wyspie, Pałac Łazienkowski).

Leży on na sztucznej wyspie otoczonej przez staw. Jest połączony z lądem dwoma mostami.

Był on letnią rezydencją Stanisława Augusta Poniatowskiego. Tutaj odbywały się słynne „obiady czwartkowe”.

, W  środku można podziwiać Królewską Galerię Obrazów.

W bliskim sąsiedztwie Pałacu na Wodzie znajduje się Pałac Myślewicki. Jego nazwa pochodzi od znajdującej się wówczas niedaleko, a dzisiaj nieistniejącej wsi Myślewice. Początkowo pałac zajmowali dworzanie królewscy, a później zamieszkał w nim książę Józef Poniatowski. Wewnątrz zachował się XVIII-wieczny wystrój malarski, między innymi polichromie przedstawiające widoki miast włoskich (Rzymu – Zamek i Most świętego Anioła, Wenecji – Plac świętego Marka) i Watykanu (papieskiej willi Piusa VI). Ciekawostką jest, że w okresie zimnej wojny pałac był miejscem kilkudziesięciu spotkań przedstawicieli władz Chińskiej Republiki Ludowej i Stanów Zjednoczonych.

Nieodłącznym elementem Łazienek są spacerujące lub wylegujące się na trawie pawie. Ich kolorowe pióra można było podziwiać w całej okazałości, kiedy dorosły samiec dumnie rozłożył ogon.

Podczas wizyty w Łazienkach Królewskich najwięcej czasu spędziłam w Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa. Mieści się ono w dwóch zabytkowych budynkach: Koszarach Kantonistów i Stajni Kubickiego. W środku było pusto, ponieważ bezpłatne zwiedzanie akurat tutaj odbywało się trochę wcześniej, w dniach 30 kwietnia – 3 maja i wtedy do muzeum przyszło mnóstwo ludzi. Ciszę i spokój wykorzystałam na niespieszne zwiedzanie. Przy okazji pan przewodnik, który otwierał kolejne sale, co nieco poopowiadał o ekspozycjach. Wewnątrz muzeum można zobaczyć bardzo ciekawe wystawy stałe. Wystawa dotycząca „Polskiego salonu myśliwskiego z przełomu XIX i XX wieku” pokazuje wnętrza polskich dworów i pałaców, bogato wyposażone w różnorodne sprzęty i ozdobione różnymi akcesoriami, bibelotami, bronią palną a także trofeami myśliwskimi. Wystawa „W polu i kniei” podzielona jest na dwie części: „Las” i „Ptaki”. Prezentowane jest na niej wiele gatunków ssaków zarówno pospolitych (sarny, dziki, jelenie, lisy), jak i spotykanych rzadko lub tylko na niewielkich obszarach (wilk, ryś, żubr).  Wiele eksponatów zgromadzono na wystawie poświęconej ptakom. Została ona podzielona tematycznie na grupy w zależności od środowiska życia na ptaki leśne, łąkowe, wodne i wodno-błotne.

Imponująco prezentowała się wystawa zwierząt egzotycznych zatytułowana „Oko w oko”. Można było zobaczyć zwierzęta zamieszkujące różne strefy klimatyczne, w tym wiele gatunków objętych dzisiaj ochroną. Z jednej strony kolekcja budzi podziw, a z drugiej żal zwierząt, które stały się trofeami myśliwskimi. Wystawę uzupełniają przedmioty, niezbędne podczas dalekich podróży, a także ciekawe fotografie.

W Powozowni im. Zbigniewa Prus-Niewiadomskiego zaprezentowano pojazdy, które wcześniej wypełniały wozownie magnackie i szlacheckie. Poza pojazdami, stanowiącymi własność muzeum, zaprezentowano także te wypożyczone z Pszczyny i Łańcuta. Akurat rok temu byłam w Łańcucie, gdzie po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć jedną z najsłynniejszych w Polsce wozowni. Teraz nadarzyła się okazja, by sobie co nieco przypomnieć. Poza powozami prezentowano także akcesoria jeździeckie i zaprzęgowe.

Pierwszą budowlą wzniesioną z inicjatywy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego na terenie Łazienek Królewskich był Biały Domek. W czasie II wojny światowej budynek nie został zniszczony, a pomieszczenia zachowały swój pierwotny wygląd. Szczególnie interesująco wygląda sala jadalna, bawialnia, sypialnia i gabinet ośmiokątny. Obecnie w Białym Domku mieści się Królewski Gabinet Grafiki.

Wodozbiór to budowla, która służyła do zaopatrywania w wodę (pod odpowiednim ciśnieniem) fontann i łaźni.

Naprzeciwko Wodozbioru znajduje się Stara Pomarańczarnia (Stara Oranżeria), która była dawniej wykorzystywana do przechowywania drzew pomarańczowych. Latem drzewa były wystawiane do parku i zdobiły alejki. Obecnie w budynku mieści się Królewska Galeria Rzeźby z gipsowymi i marmurowymi kopiami najsłynniejszych rzeźb starożytnego świata. Wystawione rzeźby prezentują się bardzo ładnie w przestronnych wnętrzach.

W części budynku Starej Pomarańczarni znajduje się teatr dworski – Teatr Stanisławowski. Na scenie zachowały się oryginalne urządzenia do efektów specjalnych. Wnętrza teatru zdobią przepiękne malowidła Jana Bogumiła Plerscha.

Pod koniec mojego spaceru po Łazienkach Królewskich trafiłam do Ogrodu Chińskiego. Za sześć tygodni czekał mnie wyjazd do Pekinu. Wizyta w Ogrodzie była więc małym wstępem wprowadzającym w  chińskie klimaty. Już w czasach króla Stanisława Augusta Poniatowskiego powstała Aleja Chińska ze stylowym mostem przerzuconym przez strumyk. Wokół tego miejsca utworzono Ogród Chiński z głównymi budynkami: Pawilonem Chińskim i Altaną Chińską. Na ścianach pawilonu umieszczono obrazy z tradycyjnymi chińskimi treściami. U wejścia do ogrodu stoją dwa lwy, które bardzo często widziałam przed budynkami w Chinach. Symbolizują one bogactwo i dostatek.

Spacerując przez wiele godzin po Łazienkach Królewskich wielokrotnie mijałam żyjące w dość dużych ilościach wiewiórki. W zależności w której części parku się je spotykało były one bardziej lub mniej płochliwe. W częściach parku oddalonych od Pałacu na Wodzie były dość dzikie i szybko uciekały na drzewa. Trochę czasu poświęciłam na nich fotografowanie. Jak się okazało zupełnie niepotrzebnie, bo bliżej Pałacu na Wodzie można było spotkać oswojone zwierzaki, które same podchodziły i bez problemu można było im pstryknąć fotkę.

4 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.